|
W starym Folwarku zakończył się Ogólnopolski Plener Malarski Niesłyszących "Wigry 2001"
"Zapisać wzruszenia" -
Stary Folwark.
1 września zakończył się Ogólnopolski Plener Malarski Niesłyszących "Wigry 2001". Podsumowaniem imprezy odbyła
wystawa obrazków namalowanych przez uczestników warsztatów, a dodatkowo jury złożone z plastyków oceniali najlepsze prace.
Po 50 - letniej przerwie Zarząd Oddziału Podlaskiego Polskiego Związku Głuchych w Białymstoku zorganizował plener dla niesłyszących. W warsztatach brało udział 25 osób w wieku od 18-76 lat z różnych miast Polski. Dla większości jest pierwszy kontakt z prawdziwym malarstwem, ale są i tacy, którzy zdobyli już szlify w tej dziedzinie .
- Jest to pewna forma rehabilitacji osób niesłyszących, która pozwala im się bardziej otworzyć na świat
zewnętrzny. Chcielibyśmy udowodnić społeczeństwu, że w tym środowisku są ludzie zdolni, którzy próbują czegoś dokonać - podsumowuje Walentyna Ptasznik, tłumacz języka migowego.
Niesłyszący pracują pod okiem Józefa Zdziecha, plastyka, który bacznie śledzi ich dokonania i codziennie ocenia postępy w nauce.
- Po raz pierwszy pracuję z osobami niesłyszącymi. Są to bardzo dociekliwi i wytrwali uczniowie. Żeby do nich dotrzeć, trzeba być psychologiem i pedagogiem w jednej osobie. Staram się ich przekonać, żeby odchodzili od naiwnego realizmu rzecz przetworzenia obrazu jako zapisu przeżyć i wzruszeń - uzasadnia J. Zdziech, komisarz pleneru.
Przy pomocy pędzla i farby powstają wspaniałe obrazy i portrety. Na uczestnikach pleneru ogromne wrażenie wywarła przyroda i wspaniałe zabytki Suwalszczyzny, co widać na prezentowanych pracach.
- Ten plener oceniam najwyżej ze wszystkich, pomimo że już szósty raz biorę udział w tego typu imprezie. Bardzo lubię malować przyrodę i krajobrazy. Oprócz tego bardzo bliska jest mi poezja i fotografia - opowiada Bogusław Miazga z Hrubieszowa.
- Już po raz piąty biorę udział w takim plenerze i bardzo mi się tutaj podoba. Wszyscy są życzliwi i zadowoleni, a co
najważniejsze mamy wspaniałego instruktora. Józef Zdziech nauczył mnie innego spojrzenia na sztukę oraz właściwego operowania barwami. Moje prace pokazują przyrodę - demonstruje swoje obrazy Ryszard Sadowski z Łap.
Oprócz malowania, niesłyszący zwiedzają najciekawsze zakątki Suwalszczyzny, bawią się, a w wolnych chwilach korzystają z pięknej pogody. Ich wypoczynek był możliwy dzięki Państwowemu Funduszowi Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, Zarządowi Głównemu Polskiego Związku Głuchych oraz firmie "Samasz" z Białegostoku.
Tekst pochodzi z: Gazeta Współczesna, 31.08-2.09. 2001.
|