Dziś jest: niedziela 1 sierpnia 2010 roku , imieniny: Jarosława, Justyny, Nadziei
Strona głowna | Ogłoszenia | Dodaj news! | IRC

Łukasz Krakowiak

Mam na imię Łukasz. Skończyłem 18 lat. Chodzę do Liceum Ogólnokształcącego o profilu plastycznym. Nie słyszę od szóstego miesiąca życia. Bez aparatów słuchowych słyszę tylko bardzo głośne dźwięki, np. głos wielkiego dzwonu, bębna, klakson samochodu, szczekanie psa i bardzo głośny krzyk. Pewnego razu w nocy obudziłem się. Przestraszyłem się. Była straszna burza. Słyszałem grzmoty, ale ulewy nie słyszałem. Słyszę, a raczej chyba czuję infradźwięki i wibracje. Kiedy głośno gra orkiestra, to czuję uderzenia w klatce piersiowej i drżenie wszystkiego, czego dotykam.

Z aparatami słuchowymi słyszę trochę więcej. Wtedy nie czuję wibracji, ale bardzo dla mnie przyjemne dźwięki. Lubię nosić aparaty i słuchać różnych dźwięków. Gdy ktoś dzwoni do drzwi, to słyszę, że mój pies szczeka. Słyszę, gdy coś upadnie na podłogę. Na ulicy słyszę różne dźwięki i głosy. Niektórych dźwięków nie lubię, bo mi przeszkadzają. Lubię trochę posłuchać głośnej muzyki z walkmena. Wielu dźwięków nie znam. Lubię wyobrażać sobie dźwięki, których nie znam. Kiedyś, gdy oglądałem film z Charlie Chaplinem, zapytałem mamę, jaki głos wydają pchły. Mama śmiała się i powiedziała, że ona też ich nie słyszy. Często pytam o dźwięki, które inni słyszą, a ja nie mogę usłyszeć. Wyobrażam sobie, że są choć trochę podobne do tych, które znam.

Gdy ktoś mówi, słyszę głos, ale nie mogę usłyszeć słów. Kiedy mówi ktoś obcy, szybko i niewyraźnie, to nic nie rozumiem i nie lubię słuchać. Moich przyjaciół i kolegów zawsze proszę, żeby mówili powoli i wyraźnie. Patrzę na usta i sporo rozumiem. Nie wszystko mogę zobaczyć, dlatego rozmowa ze słyszącymi to bardzo trudne dla mnie zadanie. Ale często rozmawiam. Bardzo lubię rozmawiać. Czasem pomagam sobie pisząc ważne wyrazy i zdania na kartkach.

Zupełnie inaczej jest, gdy ktoś mówi z fonogestami. Z fonogestami widzę wszystkie słowa bardzo dokładnie. Słyszę głos, widzę usta i rękę, która pokazuje. Dokładnie wyobrażam sobie każdy wyraz. Nie ważne, czy ktoś mówi szybko, czy powoli. Każde słowo można zobaczyć. Nawet bez aparatów można zrozumieć, jeśli ktoś mówi z fonogestami. Z aparatami jest lepiej, bo łatwiej zrozumieć różne zdania, np. pytania i odpowiedzi. Jeśli ktoś mówi z fonogestami, można dobrze rozumieć także patrząc z daleka, a nawet wtedy, gdy słabo widać usta. Bardzo lubię rozmawiać z ludźmi, którzy mówią z fonogestami. Z panią Justyną Leszką, która pięknie mówi, mogę rozmawiać kilka godzin bez przerwy. Mam dużo szczęścia, bo znam wiele osób, które mówią z fonogestami. Brat Andrzej Cebula, który jest kapucynem, nauczył się mówić z fonogestami, a potem nauczył mnie służyć do mszy św. Jestem bardzo zadowolony z tego, że jestem ministrantem i mogę w każdą niedzielę pomagać kapłanowi w czasie mszy św. dla niesłyszących.

Kiedy byłem mały i nie umiałem mówić, moja mama uczyła mnie mówić z fonogestami. Ona mówiła i pokazywała, a ja słuchałem, patrzyłem i rozumiałem. Sam mówiłem mało i nie pokazywałem. Dopiero potem zacząłem mówić z fonogestami. W przedszkolu moja wychowawczyni, Pani Irena Cichosz uczyła dzieci niesłyszące mówić z fonogestami. Ja coraz więcej rozumiałem i mówiłem. Potem uczyłem się w Szkole Podstawowej dla Głuchych i Niedosłyszących w Lublinie. Uczyła mnie Pani Agnieszka Pikuła. Ona także mówiła z fonogestami. Na wszystkich lekcjach można mówić z fonogestami, na lekcjach języka polskiego, matematyki, historii. Wielu nauczycieli w mojej szkole mówiło z fonogestami: Pani Ania Bajda, Pani Bożena Majewska, Pani Jadzia Sękowska. Lekcje nie były trudne. Dzieci dużo rozumiały i uczyły się chętnie. Czasem, gdy uczył nas nauczyciel, który nie umiał fonogestów, były kłopoty i nieporozumienia. Tylko jedna pani zabraniała nam mówić z fonogestami i nigdy nie rozumiała, co mówimy. Na przerwach także rozmawialiśmy mówiąc z fonogestami, ale tylko z kolegami i koleżankami z mojej klasy. Z uczniami z innych klas rozmawialiśmy w języku migowym.

Języka migowego nauczyłem się dawno. Zacząłem się uczyć w przedszkolu. Mam przyjaciela, Rafała, którego rodzice i siostra także nie słyszą. On mnie uczył migać. Często przychodził do mnie do domu, a ja chodziłem do niego. Bardzo lubiłem uczyć się migać. Moi rodzice chcieli, żebym umiał migać i mówić. Myślę, że mieli rację. Dobrze jest umieć migać. Można mieć wielu niesłyszących przyjaciół.

Teraz uczę się języka angielskiego. Uważam, że ludzie niesłyszący mogą uczyć się języków obcych. Nie muszą koniecznie pięknie mówić. Mogą mówić słabiej, ale dobrze czytać i pisać. Język angielski jest dla mnie łatwiejszy niż polski, bo można pisać poprawnie, chociaż nie zna się całej gramatyki. W języku polskim bardzo łatwo popełnić błąd.

Po skończeniu szkoły podstawowej zacząłem uczyć się w Prywatnym Liceum Ogólnokształcącym im Stanisława Wyspiańskiego w Lublinie. Jest to szkoła artystyczna o profilu plastycznym. Dla niesłyszącego nauka razem ze słyszącymi jest trudna, ale nie tak bardzo jak myślałem na początku. W klasie pierwszej niektórzy koledzy trochę mi dokuczali. Byłem zaniepokojony, bo myślałem, że wszyscy umieją więcej niż ja, że jestem gorszy. Bardzo zdziwiłem się, kiedy okazało się, że mogę coś zrobić dobrze, czasem nawet lepiej niż inni, czasem więcej umiem, dokładniej pamiętam. Zobaczyłem, że nie jestem gorszy. Jestem zwykłym chłopakiem. Rysuję, maluję, robię prace graficzne tak samo, jak wszyscy. Nie wiem, czy mam talent, ale czasem udaje mi się zrobić coś ładnego. Bardzo lubię też oglądać dzieła wielkich artystów. Chętnie jeżdżę na szkolne wycieczki do muzeów. Byłem szczęśliwy, gdy oglądałem "Monę Lizę" Leonarda da Vinci w Paryżu.

Najtrudniejsze dla mnie jest to, że nie wszystko do mnie dociera w tym samym czasie, co do moich kolegów. Często nie wiem, o co chodzi i muszę korzystać z pomocy. Nauczyciele i koledzy wiedzą o moich trudnościach i chętnie mi pomagają. Łatwiej mi uczyć się, gdy dostaję notatki do lekcji, albo teksty do czytania.

Cieszę się, że chodzę do szkoły razem ze słyszącymi, bo uczę się coraz lepiej mówić. Chociaż nie mówię wyraźnie i nie wszyscy mnie dobrze rozumieją, to staram się dużo mówić. Chyba najładniej mówię, gdy recytuję wiersze. Za recytację dostaję szóstki z języka polskiego. Nie mam też kłopotów z ortografią. Znacznie gorzej jest z pisaniem wypracowań. W długich zdaniach robię błędy gramatyczne. Wolę pisać testy niż wypracowania. Najwięcej uczę się z książek i z pomocą komputera. Zbieram ciekawe książki o przyrodzie i historii. Jeśli nie rozumiem tekstu z podręcznika, to szukam w innych książkach wiadomości. Bardzo lubię historię i biologię. Mam dużo programów edukacyjnych i encyklopedii multimedialnych. Chętnie piszę referaty w domu, bo mogę korzystać z książek i komputera, a błędy poprawiam z pomocą mamy.

Najbardziej lubię uczyć się ciekawych rzeczy na zajęciach indywidualnych, z nauczycielami, którym mogę zadawać pytania. Nie cierpię uczyć się na pamięć, jeśli nie rozumiem. Dlatego zawsze pytam i pytam. Myślę, że w szkole dla słyszących można dowiedzieć się dużo ważnych rzeczy. Nikt tu nie myśli, że coś jest "dla głuchego za trudne". Wszyscy myślą, "głuchy też zrozumie, jak sobie sam przeczyta, albo jeśli mu ktoś dobrze wyjaśni". W szkole podstawowej nie lubiłem matematyki i mało umiałem. Teraz też jeszcze nie umiem zbyt dużo, ale lubię się uczyć i coraz więcej rozumiem, ponieważ uczy mnie pani Joanna Rybak, która nauczyła się mówić z fonogestami.

Mam niestety kłopoty z czytaniem dużych powieści, zwłaszcza Stefana Żeromskiego. Lubię czytać książki popularno-naukowe i - oczywiście - komiksy. Moim ulubionym pismem jest "National Grographic".

Wiem, że niektórzy moi niesłyszący koledzy boją się chodzić do liceum dla słyszących. Mówią, że to zbyt trudne. Wolą szkołę dla głuchych. Mają rację, że nie jest łatwo, ale myślę, że warto. Sądzę, że gdyby wielu nauczycieli i rodziców umiało mówić z fonogestami, to niesłyszący uczyliby się chętnie, bo byłoby im łatwiej.

Myślę też, że niesłyszący powinni umieć migać i nikt nie powinien im tego zabraniać. Do mojej szkoły, do klasy drugiej, chodzi jedna dziewczynka niesłysząca, Justyna. Ona umie mówić z fonogestami i migać, ale bardzo rzadko rozmawia ze mną. Rodzice zabronili jej rozmawiać ze mną, bo jestem niesłyszący. Oni chcą, żeby uczyła się tylko mówić. Zabraniają jej migać i mówić z fonogestami. Przykro mi i dziwię się. Prawda, że to bardzo dziwne?