Dziś jest: niedziela 1 sierpnia 2010 roku , imieniny: Jarosława, Justyny, Nadziei
Strona głowna | Ogłoszenia | Dodaj news! | IRC

Kazimiera Krakowiak

O korzyściach z używania fonogestów

Doświadczenie zdobyte w ciągu szesnastu lat w Polsce, podobnie jak doświadczenie zgromadzone w ciągu trzydziestu czterech lat w Stanach Zjednoczonych, Belgii, Francji i innych krajach, dowiodło ponad wszelką wątpliwość, że używanie fonogestów (Cued Speech, Langage Parlé Completé) przynosi korzyść dzieciom z głębokimi i znacznymi uszkodzeniami słuchu. Nie mniej ważny jest fakt, że - przy ich poprawnym stosowaniu - nie obserwuje się żadnych zjawisk niekorzystnych, działających na szkodę dziecka, albo świadczących o rezygnacji z wykorzystywania słuchu lub o uzależnieniu się od środka pomocniczego, jakim są gesty*. Nieocenioną zaletą tej metody jest też to, że oszczędza ona czas i wysiłek wszystkich osób zaangażowanych w rehabilitację: przede wszystkim samego dziecka, ale również jego rodziców, logopedów i nauczycieli**.

Istotę korzyści z używania fonogestów możemy dostrzec i zrozumieć tylko wówczas, gdy wnikliwie przyjrzymy się trudnościom, jakie napotyka dziecko, które od początku życia nie może usłyszeć słów wypowiadanych przez matkę i inne osoby. Na pozór wydaje się, że jego trudność polega tylko na tym, iż nie słyszy dźwięków. Można więc przypuszczać, że wystarczy sprawić, aby dźwięki dotarły do jego uszu z pomocą protez słuchowych, a wówczas zacznie uczyć się mowy i poznawać język. W istocie nie jest to takie proste. Aby nauczyć się mówić nie wystarczy słyszeć "przynajmniej trochę" dźwięków. Dźwięki mowy są złożone. Składają się z fal o różnej częstotliwości i natężeniu. Ich poszczególne elementy mają różną donośność, wysokość i czas trwania. Jednostki dźwiękowe mowy są bardzo krótkie i następują po sobie w ściśle ustalonym porządku, są nierozerwalnie połączone w całości o precyzyjnej budowie rytmicznej i melodycznej. Aby je poznać, trzeba słyszeć dokładnie. Aparat słuchowy czyni dźwięki głośniejszymi, więc pomaga usłyszeć tylko to, co jest zbyt ciche. Nie poprawia jednak zdolności słyszenia tego, na co ucho dziecka w ogóle nie reaguje, np. dźwięków o wysokich częstotliwościach, cichych szmerów wywoływanych przez tarcie powietrza o język, zęby, dziąsła i wargi, krótkich, trwających ułamek sekundy pauz i równie krótkich "eksplozji" wypuszczanego z ust powietrza, delikatnego rezonansu w jamie nosowej. Osoby z głębokimi i znacznymi uszkodzeniami słuchu, czyli z uszkodzeniami o charakterze odbiorczym (zmysłowo-nerwowym) z użyciem aparatów słuchowych słyszą tylko niektóre elementy dźwięków mowy. Możliwość słyszenia z protezami, choćby tylko częściowego, jest dla nich wielkim dobrodziejstwem, ale nie jest wystarczająca do poznania języka.

Jeśli dziecko nie odbiera wszystkich składników akustycznych szybko płynącego strumienia mowy, nie jest w stanie odróżniać i identyfikować elementów budowy słów, którymi są sylaby i głoski. W wyniku tego nie może poznać wewnętrznej budowy wypowiadanych wyrazów, czyli ich morfologii. A zatem nie może przypisać słowom znaczeń w sposób precyzyjny i odkryć reguł, według których łączą się one ze sobą w związki składniowe i frazeologiczne, a następnie w zadnia i dłuższe wypowiedzi językowe.

Dziecko z poważnym uszkodzeniem słuchu spostrzega słowa inaczej niż jego słyszący rówieśnicy, którzy mają zdolność doskonałego dostrzegania każdej, nawet najmniejszej cząstki wyrazu, nawet najmniejszej zmiany jego formy. Dzięki aparatom słuchowym i długotrwałym ćwiczeniom usprawniającym słuch może nauczyć się wyodrębniać pewne sekwencje dźwiękowe w szybko płynącym strumieniu mowy i zapamiętywać je jako całości znaczące. Może również, patrząc na usta osoby mówiącej, nauczyć się wyodrębniać odpowiadające sekwencjom dźwiękowym sekwencje zewnętrznych ruchów narządów mowy. Nie jest jednak w stanie dostrzec wszystkich czynności artykulacyjnych, których nie można zobaczyć. Sylaby i głoski są dla niego niewyraźne, podobne do siebie wzajemnie, często nawet identyczne i bardzo trudno je odróżnić. Nie może więc uchwycić i zapamiętać krótkich, niewidocznych i niesłyszalnych dla niego elementów wyrazów, takich jak końcówki fleksyjne, przedrostki, przyrostki, przyimki, spójniki oraz alternacje morfologiczne, czyli wymiany głosek wewnątrz wyrazów. Nie może zatem poznać tych elementów składowych wyrazów, które decydują o ich kategorii znaczeniowej i o ich związkach z innymi wyrazami w zdaniach, czyli morfrmów. Nie może też zrozumieć związków znaczeniowych między wyrazami pokrewnymi, w których występują te same elementy słowotwórcze, ani poznać bogactwa i różnorodności wyrazów bliskoznacznych. Dziecko słyszące, chociaż sobie zupełnie tego nie uświadamia, bez przeszkód poznaje te wszystkie elementy i zjawiska. Dzięki temu uczy się biegle władać językiem. Dla dziecka z głębokim uszkodzeniem słuchu słowa są osobnymi jednostkami, zbyt mało wyrazistymi, aby mogły być traktowane jako jednostki stałe (a jednocześnie podlegające zmianom form fleksyjnych) oraz jako części większych całości, którymi są zdania. Nie mają one uchwytnej i przejrzystej formy, są "rozmazane", nieostre, niekompletne. Trudno je odróżniać i zapamiętywać. Dziecko niesłyszące poznaje słowa z ogromnym trudem, wysilając swoje zdolności odbiorcze i pamięć. Najpoważniejsze konsekwencje ma dla niego fakt, że nie może wytworzyć sobie dokładnych wyobrażeń ich budowy wewnętrznej. W wyniku tego przypisuje im znaczenia ujęte nieprecyzyjnie, a często przypadkowo, bez możliwości dokładnego ich rozgraniczania, kategoryzacji i konkretyzacji. Czyni tak nie dlatego, że nie jest zdolne do precyzyjnego ujmowania znaczeń i kształtowania sobie jasnych pojęć, ale dlatego że same wyrazy nie mają dla niego przejrzystej formy. Trudno im przypisywać sens, ponieważ są jak dziurawe naczynia, z których treść wycieka. Dlatego właśnie większość dzieci z głębokim uszkodzeniem słuchu po wielu latach wytężonej pracy nad nauczaniem mowy opanowuje około 150-200 słów, które rozumie jako całości, np. jako nazwy lub proste sygnały dotyczące czynności, ale nie umie używać ich w poprawnie zbudowanych zdaniach. Dlatego też bardzo liczne osoby z poważnymi uszkodzeniami słuchu nie władają biegle językiem polskim, mimo długoletniej rehabilitacji i kształcenia w szkołach specjalnych.

***

Metoda fonogestów polega na tym, że życzliwi dziecku ludzie słyszący przystosowują swój sposób mówienia do możliwości dziecka, a jednocześnie w pełni zachowują wszystkie zasady prawidłowego wypowiadania się w języku polskim. Mówiąc poprawnie z fonogestami, potrafimy sprawić, iż wszystkie słowa w szybko płynącym strumieniu mowy stają dla dziecka z głębokim uszkodzeniem słuchu doskonale widzialne. Ich forma ujawnia się przed nim ze wszystkimi szczegółami. Dostrzegalne są nie tylko podstawowe ich zarysy, ale również wszystkie elementy pozornie małe, a dla znaczenia wypowiedzi ważne: przedrostki i przyrostki, końcówki i wymiany głosek w różnych formach tego samego wyrazu oraz w wyrazach pokrewnych, przyimki i spójniki. Staje się to możliwe dzięki sztuce płynnego mówienia z fonogestami przez osobę słyszącą i dzięki osiągnięciu przez dziecko umiejętności rozpoznawania w szybko płynącym strumieniu mowy wszystkich sylab, a w nich wszystkich głosek.

Rozmawiając z osobą mówiącą z fonogestami, dziecko - nawet z najgłębszym uszkodzeniem słuchu - może odebrać każdy wyraz tak dokładnie, jak czynią to ludzie doskonale słyszący przy doskonałej jakości dźwięków mowy. Dzięki temu może wytworzyć sobie dokładne wyobrażenia słów i przypisać im na stałe jasne znaczenia, a w rezultacie biegle opanować język dźwiękowy. Jest to prawda potwierdzona przez wieloletnie badania i próby praktyczne. Prawda tym cenniejsza, że słowa poznawane dzięki fonogestom ściśle odpowiadają słowom używanym przez ludzi słyszących. Są spójne i nie podzielone na elementy odpowiadające literom, jak przy zastosowaniu etykietek lub alfabetu palcowego, ani na sztucznie wyodrębnione fragmenty, jak przy zastosowaniu systemu językowo-migowego. Wymawiane z fonogestami zdania są dokładnie takie same jak zdania w żywym języku polskim, płynne i rytmiczne, zachowują poprawny akcent oraz intonację. Można w nich wyodrębnić wszystkie sylaby, zestroje akcentowe i zestroje intonacyjne. Można w nich także rozpoznać wszystkie morfemy, czyli elementy znaczące i decydujące o funkcji wyrazów w zdaniu. Wszystkie jednostki językowe strumienia mowy pozostają na swoim miejscu, nie podlegają uproszczeniom i redukcji. Nie ma potrzeby mówić do dziecka w sposób infantylizujący, jak do kogoś, kto nie jest w stanie zrozumieć trudnych słów i zwrotów. Trzeba mówić prosto, jasno i pięknie, jak do każdego rozumnego dziecka. Dzięki temu dziecko z głębokim uszkodzeniem słuchu może przyswajać sobie język tak samo jak dziecko słyszące. Może uzyskać dostęp do wszystkich jego jednostek, opanować reguły słowotwórstwa, fleksji i składni, uchwycić cele i zasady używania synonimów. Nie musi w sposób sztuczny, żmudny i czasochłonny uczyć się osobno każdego wyrazu i jego odmiany przez przypadki lub czasy i osoby, ale poznaje słowa w działaniu, widząc jak używają ich ludzie, komunikując się ze sobą. Uczy się języka ojczystego tak samo, jak wszystkie inne dzieci, tzn. stopniowo odkrywa jego reguły, popełnia błędy, poprawia się, doskonali swoje umiejętności.

Z fonogestami dziecko możne uczyć się czytać, poprawnie, płynnie, nie pomijając i nie myląc żadnych elementów. Możne też bez trudu uczyć się pisać, ponieważ każdy wyraz wypowiadany z fonogestami można poprawnie zapisać, nie myląc liter i ucząc się zasad ortografii dokładnie tak samo, jak każde dziecko słyszące.

Jak to się dzieje? Fonogesty są to specjalne ruchy jednej ręki (prawej lub lewej), które towarzyszą głośnemu i wyraźnemu mówieniu. Poszczególne dyskretne ruchy ręki i zmiany układów palców towarzyszą ruchom i układom narządów mowy. Są z nimi ściśle zsynchronizowane i nierozdzielnie połączone. Zasada połączenia ruchów i układów narządów mowy oraz ruchów i układów ręki polega na tym, że "podobnemu na twarzy towarzyszy inne na dłoni". Ruchy ręki uzupełniają to, co można zobaczyć na twarzy i sprawiają, że strumień mowy odbierany przez dziecko jest kompletny, pełny. Dziecko patrząc uważnie na ruchy ust i na ruchy ręki, może odróżniać i dzięki temu rozpoznawać wymawiane w tym samym momencie dźwięki mowy.

Poszczególne ruchy ręki towarzyszą cząstkom artykulacyjnym, wchodzącym w skład sylab. Nie zakłócają rytmu i melodii wypowiedzi. Można i należy mówić z nimi płynnie i melodyjnie, zachowując prawidłową intonację, podkreślając sylaby oraz wyrazy akcentowane i przestrzegając wszystkich zasad kultury żywego słowa. Tempo mówienia może być naturalne, tylko nieco zwolnione i dobrze dostosowane do możliwości odbioru dziecka. Dziecko otrzymuje więc prawidłowy wzór mówienia i może - w miarę swoich możliwości - uczyć się uważnie słuchać, a jednocześnie łączyć w całość wrażenia wzrokowe i słuchowe oraz wzorce czynności artykulacyjnych.. Stwierdzono, że dzieci używające fonogestów coraz lepiej korzystają z aparatów słuchowych, rozwijając umiejętność uważnego wsłuchiwania się w dźwięki mowy oraz rozpoznawania elementów znaczących.

Celem stosowania fonogestów jest opanowanie przez dziecko sztuki, którą można nazwać "słuchaniem wizualnym" lub odczytywaniem wypowiedzi z układu ust. Jest to umiejętność złożona i trudna. Wymaga dobrej znajomości języka, dużej wiedzy o świecie, doskonałej koncentracji uwagi, umiejętności uważnego wsłuchiwania się w dźwięki mowy i jednoczesnego obserwowania drobnych i bardzo szybkich ruchów narządów mowy. Stwierdzono, że z zastosowaniem fonogestów dzieci z uszkodzeniami słuchu mogą opanować tę umiejętność z wielką biegłością w ciągu około pięciu lat, tzn. w takim samym czasie, jaki potrzebny jest dziecku słyszącemu na pełne poznanie dźwięków mowy i opanowanie umiejętności mówienia.

Dzięki rozwojowi umiejętności "słuchania wizualnego" w umyśle dziecka powstają precyzyjne i trwałe wyobrażenia formy słów. Nie w postaci słabo zarysowanych konturów zapamiętanych na podstawie samych tylko niepełnych i fałszywych wrażeń słuchowych, ale w postaci kompletnych, doskonale zróżnicowanych, dynamicznych wzorców czynności językowych, wypracowanych na bazie harmonijnie połączonego zbioru czynności słuchowych, wzrokowych i ruchowych. Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, że mówienie z fonogestami daje dziecku dostęp do wszystkich elementów szybko płynącego strumienia mowy w czasie dokładnie odpowiadającym czasowej organizacji czynności językowych ludzi słyszących. Jest to niezwykle ważne z uwagi na fakt, że skuteczne porozumiewanie się wymaga synchronizacji działania rozmówców.

Dziecko niesłyszące może także uczyć się mówić poprawnie, czyli zgodnie z zasadami gramatyki, i prawidłowo, czyli zgodnie prawidłami wymowy. Nauka prawidłowej wymowy wymaga dodatkowej troski rodziców i opieki logopedycznej.

Po opanowaniu przez dziecko języka nie jest już konieczne ustawiczne używanie fonogestów. Okazują się one przydatne tylko wówczas, gdy chcemy przekazać informację trudną, musimy użyć wielu nieznanych słów, rozmawiamy w złych warunkach (w półmroku, w hałasie) lub wówczas, gdy dziecko z ważnych przyczyn nie może korzystać z aparatów słuchowych.

***

Walory fonogestów dostrzegli już najlepsi spośród logopedów i nauczycieli pracujących z dziećmi i młodzieżą niesłyszącą. Oni też potrafią wykorzystywać je z powodzeniem. Dlatego stosowanie tej metody rozszerza się tak szybko, jak na to pozwala dobra wola, aktywność i wytrwałość specjalistów. Nie doceniają fonogestów już tylko ci, którzy bezkrytycznie wierzą w nieograniczone możliwości usprawniania uszkodzonego narządu słuchu i sądzą, że dzięki protezom słuchowym "wszyscy mogą słyszeć". Nie szukają pomocy w fonogestach także ci, którzy nie doceniają potencjału intelektualnego i możliwości rozwojowych osób niesłyszących, a pracę z nimi traktują jako formę opieki i nie mają motywacji do jej doskonalenia.

Rodzicom małych dzieci z głębokimi uszkodzeniami słuchu nie łatwo zdecydować się na wybór metody fonogestów. Najczęściej - świadomie lub nieświadomie - obawiają się, że używanie specjalnych gestów będzie ich dziecko wyróżniać, stygmatyzować, czynić "nienormalnym". Oczywiste jest, iż woleliby, aby dziecko słyszało i mówiło "tak samo jak wszystkie inne dzieci". Bardzo chętnie wierzą więc w skuteczność samych protez słuchowych i nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że ćwiczenie słuchu, chociaż przynosi wiele korzyści i jest konieczne, nie wystarczy do rozwoju języka. Nie uświadamiają sobie również tego, że ich dziecku zagraża rzeczywiste kalectwo i "nienormalność". Zagrożenie to jest jednak zupełnie inne, niż się wydaje na pozór. Nie polega na tym, że - nie słysząc dźwięków mowy - dziecko będzie używać do porozumiewania się z innymi ludźmi różnego typu znaków (gestów, mimiki, migów), ale na tym, że nie będzie mieć żadnych środków do skutecznego komunikowania się. Kalectwo człowieka niesłyszącego nie polega na władaniu bogactwem znaków i symboli, ale na ich ubóstwie, na niedoborach języka i spowodowanym przez nie braku wiedzy, ubóstwie myśli, zahamowaniu rozwoju uczuć i motywacji. To jest prawdziwe zagrożenie dla rozwoju osobowości dziecka z uszkodzeniem słuchu. Wynika ono nie z tego, ile dźwięków słyszy, ale z tego, ile treści psychicznych potrafi wytworzyć i przy użyciu znaków wymienić z innymi ludźmi.

Pomóc dziecku w rozwoju językowym możemy wówczas, gdy jasno uświadomimy sobie, że czynności językowe człowieka nie są tylko czynnościami narządu słuchu i narządów artykulacyjnych. Głównym narządem mowy jest mózg, którego ogromne obszary są zaangażowane w czasie komunikowania się językowego. To dzięki jego czynnościom człowiek organizuje swoją wiedzę o świecie i o sobie samym w ujęciu logiczno-symbolicznym, czyli językowym i dzięki temu może komunikować się z innymi ludźmi. Nie jest więc obojętne, czy dziecko z uszkodzeniem słuchu zbuduje sobie tylko namiastkę języka na podstawie niepełnych i fałszywych wrażeń słuchowych, czy pozna jedynie język wspólnoty osób niesłyszących, czyli język migowy, czy też uzyska pełny dostęp do języka narodowego dzięki zastosowaniu fonogestów. Każdy język stanowi bowiem swoiste środowisko, w którym żyje i rozwija się ludzki umysł. Język wspólnoty ludzkiej jest dla umysłu człowieka tym, czym powietrze dla jego ciała. Umysł ludzki przyswaja sobie wiedzę o świecie i rozwija się tylko w kontakcie językowym z innymi umysłami. Wspólny język sprawia, że umysły poszczególnych osób zostają niejako przyłączone do pnia wspólnoty tworzącej kulturę, do źródła rozwoju naszego człowieczeństwa. Im bogatsza i sprawniejsza jest komunikacja językowa, tym bardziej wszechstronny i harmonijny jest rozwój umysłowy człowieka. A przecież nie tylko rozwój umysłowy, ale także wszystkie inne obszary rozwoju osobowości pozostają w ścisłym związku z rozwojem języka. Dzięki komunikowaniu się językowemu człowiek kształtuje swoje związki z innymi ludźmi, formuje emocje i uczucia, kształci wolę, wytwarza własny system wartości i motywacji, kreuje obraz własnej osoby, rozwija swoje życie duchowe.

Nie mają więc racji ci, którym wydaje się, że dla dziecka z uszkodzeniem słuchu najważniejsze jest opanowanie umiejętności wyraźnego wymawiania przynajmniej kilkuset słów, co sprawi, że "nie będzie się wyróżniać", będzie "podobne do innych", a to umożliwi mu życie wśród słyszących i pozwoli sprawiać wrażenia, że jest człowiekiem mówiącym. A przecież rodzicom, rehabilitantom i nauczycielom nie chodzi o efekty pozorne, o wychowanie człowieka, który sprawnie "udaje, że słyszy i że umie mówić". Chodzi o coś zupełnie innego. Chodzi o to, aby dziecko mogło uzyskać zmysłowy dostęp do formy słów, do ich morfologii. Nie tylko do statycznej, martwej i wymagającej ożywienia formy słów napisanych, ale do dynamicznej, żywej formy słów wypowiadanych w rozmowie, w czasie rzeczywistej wymiany treści psychicznych zachodzącej między ludźmi. W momencie gdy to nastąpi, umysł dziecka podejmie twórczą pracę, do której jest gotowy: rozszyfruje i opanuje język, a następnie będzie nim władał. Posiadanie języka wewnętrznego i władanie nim pozwala nam na kreatywność, na rozwój zmierzający do osiągnięcia pełni człowieczeństwa.

Powinnością rodziców, logopedów i nauczycieli nie jest przymuszanie dziecka do słuchania i mówienia, ale taki sposób kontaktowania się z nim, takie prowadzenie rozmów, aby dziecko mogło samo poznać i opanować język. W przypadku dzieci z głębokimi uszkodzeniami słuchu możliwość rzetelnego wypełnienia tej powinności dają tylko fonogesty. Do tej pory nie posiadamy bowiem innych skutecznych metod, sprawdzonych w praktyce w sposób poprawny metodologicznie i opisanych w jasnych kategoriach naukowych. Dysponujemy tylko zbiorami postulatów dotyczących innych sposobów postępowania (których tutaj nie będziemy przytaczać). Dysponujemy także dużymi zbiorami wyników badań wykazujących ograniczenia językowe całej populacji osób głuchych oraz opisy osiągnięć osób "wyjątkowych". Po dokładnej analizie sytuacji tych osób najczęściej okazuje się, że ich "wyjątkowość" polega na tym, iż utraciły słuch po opanowaniu języka (w pełni lub przynajmniej w części), albo że dysponowały wrażliwością słuchową wystarczającą do opanowania języka. Zdecydowana większość osób z głębokimi i znacznymi uszkodzeniami słuchu w Polsce cierpi z powodu jednoczesnej poważnej niesprawności językowej, objawiającej się w niedostatecznej znajomości języka polskiego, zarówno w mowie, jak i w piśmie. Pora zmienić ten stan rzeczy.

***

Metoda fonogestów - mimo stopniowego upowszechniania się - jest ciągle jeszcze w Polsce uważana za metodę nową i nie wszystkie osoby, które jej potrzebują, mają szczęście z niej korzystać. Wynika to nie tylko z inercji środowisk specjalistów i z niedostatków wiedzy rodziców, ale także - paradoksalnie - ze specyficznych cech samej metody. Jest to bowiem metoda niezwykle tania i łatwa w zastosowaniu. Nie wymaga używania drogich urządzeń, skomplikowanych procedur, tajemniczych zabiegów. Nie wymaga wtajemniczania i długotrwałego uczenia się. Nie może więc wytworzyć się - tak jak w przypadku innych metod - tzw. lobby, czyli grupa ludzi, którzy czerpaliby materialne korzyści z jej propagowania. To właśnie dlatego rodzice nie uzyskują wyczerpujących informacji na jej temat od niektórych specjalistów, którzy ulegli uproszczonej reklamie "doskonałych i niezawodnych" protez słuchowych. Specjaliści z tej grupy nie uwzględniają niestety szansy lepszego, skuteczniejszego i przynoszącego dzieciom więcej pożytku wykorzystania aparatów słuchowych oraz implantów ślimakowych przy jednoczesnym zastosowaniu fonogestów.

Metoda fonogestów jest udostępniana bezpłatnie. Płatna jest tylko praca instruktorów na kursach. Nic zatem dziwnego, że metoda nie jest doceniana przez osoby wyznające zasadę, że "za wszystko trzeba płacić", a to, co jest ofiarowywane bezinteresownie, nie ma żadnej wartości. W istocie jednak jest zupełnie inaczej. To właśnie to, co możemy ofiarować bezinteresownie jest bezcenne.

Metoda fonogestów okazuje się bezcenna, ale tylko wtedy, gdy osoby słyszące, rodzice, logopedzi, nauczyciele nauczą się płynnie mówić z fonogestami i ofiarują dzieciom z uszkodzeniami słuchu swoją życzliwość oraz czas i wysiłek poświęcony na dobre, autentyczne rozmowy. Takie rozmowy nie mają ceny wyrażającej się w jednostkach monetarnych, tak samo jak nie ma ceny ludzka solidarność, przyjaźń, życzliwość, miłość i miłosierdzie. Takie rozmowy są dla dzieci niesłyszących źródłem, z którego mogą czerpać energię do życia i rozwoju psychicznego. Niech czytelnika nie zraża wzniosłość użytych tu słów, bo odpowiada ona powadze problemu.

Korzyść z używania fonogestów jest tak poważna, że warunki rozwoju dziecka zupełnie się zmieniają. Przede wszystkim poprawia się kontakt językowy dziecka z osobami słyszącymi. Dzięki temu jego potencjał intelektualny zostaje wyzwolony z ograniczeń, narzuconych przez uszkodzenie słuchu, które blokuje mu dostęp do narodowego języka dźwiękowego oraz do wiedzy zawartej w wypowiedziach językowych. Dziecko może rozwijać się psychicznie i duchowo we wspólnocie językowej tworzonej przez jego naturalną rodzinę i środowisko osób słyszących. Nie jest skazane na życie w odosobnieniu, ani w jednej tylko wspólnocie - wspólnocie głuchych. Może opanować nie tylko język polski, ale również uczyć się języków obcych. Staje się pełnoprawnym uczestnikiem ogólnoludzkiej kultury, której główną formą i nośnikiem jest słowo mówione i słowo pisane. Należy przy tym szczególnie mocno podkreślić, że używanie fonogestów w żadnym stopniu nie przeszkadza w poznawaniu i kultywowaniu języka migowego, który stanowi cenną wartość dla społeczności osób niesłyszących. Dobre poznanie języka polskiego umożliwia im osiągnięcie tak bardzo w ich przypadku pożądanej dwujęzyczności. Nie ulega przecież wątpliwości, że im więcej człowiek zna języków, tym lepiej dla jego rozwoju.

Powstaje pytanie: czy osobom słyszącym, tj. rodzicom i rodzeństwu oraz logopedom i nauczycielom trudno nauczyć się mówić z fonogestami? Odpowiedź nie jest łatwa, ponieważ nie wszystkie osoby, które dotychczas uczyły się tej sztuki, opanowały je z jednakową łatwością. Są tacy, którzy na przyswojenie sobie samej techniki uzupełniania słów gestami potrzebowali dwóch dni, a płynne mówienie osiągali po kilku tygodniach. Są też tacy, którzy uczyli się dłużej i z pewnym wysiłkiem. Najczęściej jednak na opanowanie podstaw poprawnego mówienia z fonogestami trzeba około dziesięciu dni, a sztukę mówienia płynnego, potrzebną w rozmowie, osiąga się po około półrocznym używaniu fonogestów na co dzień. Najważniejsze czynniki, od których zależy szybkość uczenia się, wynikają z tego, jak silna jest motywacja do służenia pomocą dziecku z uszkodzeniem słuchu, i od tego, w jakim stopniu potrafimy zrozumieć istotę jego trudności i potrzeb.

Czytelników zainteresowanych praktyczną nauką mówienia z fonogestami zachęcamy do lektury artykułu pt. "O sztuce mówienia z fonogestami".

Przypisy:

______________________________________

* Dowody naukowe świadczące o prawdziwości przytoczonych tez zostały przedstawione w monografii: Krakowiak K. (1995): Fonogesty jako narzędzie formowania języka dzieci z uszkodzonym słuchem. Komunikacja językowa i jej zaburzenia T. 9. Lublin, Wyd. UMCS.

** Szczegółowe wskazówki metodyczne dotyczące stosowania metody fonogestów zawiera poradnik: Krakowiak K., Sękowska J. (1996): Mówimy z fonogestami. Przewodnik dla rodziców i przyjaciół dzieci i młodzieży z uszkodzonym słuchem. Warszawa, WSiP.