2012.01.11 radio.rzeszow.pl - Rzeszowski MOPS pomoże Głuchym - transkrypcja
Rzeszowski MOPS pomoże Głuchym. Polskie Radio Rzeszów 11 stycznia 2012
Przedstawicielka PZG: Wytoczyliśmy powództwo prawne, w końcu udało nam się zebrać jakieś środki, żeby...
Redaktor, Grażyna Bochenek: W stosunku do poprzedniego kierownictwa?
PZG: Tak w stosunku do poprzedniego kierownictwa, żeby przynajmniej jakieś zadość uczynienie przynajmniej się uda uzyskać. Staraliśmy się, wszyscy pracownicy, podejmować takie wysiłki, żeby spłacać te zadłużenia. Prowadziliśmy kursy języka migowego, nie pobierając wynagrodzenia, otrzymywaliśmy te pieniążki w formie darowizn, więc mogliśmy je przekazywać na zadłużenie. No chcieliśmy walczyć. Chcieliśmy coś robić dla dobra niesłyszących. No trudno zostawić takich obywateli miasta, którzy posługują się innym językiem i wszędzie napotykają bariery.
Red: Jak duże jest to zadłużenie?
PZG: W sumie do PFRON-u zalegaliśmy 87 tysięcy plus odsetki. Udało nam się spłacić dotychczas 20 tysięcy, no pozostała kwota 67 tysięcy. Natomiast jest jeszcze wielki problem w ZUS-ie, ponieważ tam zadłużenie jest około 20 tysięcy, ale ta sprawa jest trochę taka, jakby ze znamieniem przestępstwa, ponieważ nie były deklarowane składki i dlatego to nam blokuje pozyskiwanie nowych środków.
Red: Ilu osobom państwo pomagają na co dzień?
PZG: Członków Polskiego Związku Głuchych w Rzeszowie jest około 700 osób. Na całym Podkarpaciu około 2000 osób. Średnio do biura codziennie przychodzi około 10 – 15 osób z różnymi sprawami życia codziennego. Natomiast w dni popołudniowe, świetlicowe bywa do 100 osób, czasem więcej.
Red: Na czym ta pomoc najczęściej polega?
PZG: Tłumaczymy u lekarzy, w szpitalach, na komisjach ZUS-owskich, na załatwianiu wszelkich spraw formalnych rentowo-emerytalnych, na policji. No, gdzie jest taka potrzeba w codziennym funkcjonowaniu, tam staramy się pośredniczyć Głuchym.
Red: Trudno sobie wyobrazić, jak gdyby miało tej pomocy nie być. Jakby miała zostać zlikwidowana z dnia na dzień?
PZG: Proszę, panią, bardzo byłoby to trudne i takie niemoralne, jakbyśmy tych ludzi zostawili bez pomocy. Dlatego pracownicy, mimo że od 1 stycznia nie są już formalnie pracownikami Polskiego Związku Głuchych, to jednak sercem sympatią przychodzimy, żeby tych ludzi nie zostawić.
Red: Czy władze miasta mogą w jakikolwiek sposób pomóc w tej, wydawałoby się, patowej sytuacji?
Stanisław Sieńko,Wiceprezydent miasta Rzeszowa.
Stanisław Sieńko: Władze miasta jeszcze w tamtym roku zgłosiły akces, że chcą pomóc Związkowi Głuchych. W drugiej połowie stycznia zatrudnimy w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej jedną osobę, jako tłumacza dla tych osób, ale tutaj podkreślę, że miasto może udzielać pomocy tylko i wyłącznie mieszkańcom danej gminy. I z pomocy tego tłumacza będą mogli korzystać mieszkańcy miasta Rzeszowa.
Red: To jest rzeczywiście ważna pomoc, ale problemy Związku pozostaną nierozwiązane. Czy władze miasta mają możliwości przekazać część środków na pokrycie długu, na przykład?
Stanisław Sieńko: Władze miasta, zgodnie z prawem nie mogą przekazać jakichkolwiek środków na rzecz stowarzyszenia. Stowarzyszenie jest organizacją pożytku publicznego i takie organizacje mogą brać udział w konkursach, które ogłasza miasto w celu pozyskania środków. Ale te środki, które są przekazywane w ramach konkursu muszą być również rozliczone, a jeżeli chodzi tutaj o Związek Głuchych, na dzień dzisiejszy Związek Głuchych ma zaległości w stosunku do ZUS-u i PFRON-u, w związku z powyższym, nie będzie mógł pozyskać środków w ramach konkursu, ponieważ te środki byłyby zajęte przez komornika.
Red: Luczjana Rozborska, dyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Luczjana Rozborska: Ja sądzę, że w Zarządzie tego Związku, nowym Zarządzie są osoby głuchonieme, mają w swoim otoczeniu tłumaczy języka migowego i tylko od ich aktywności w tym momencie zależy, jak sobie poradzą z tymi problemami, które zawinione zostały nie przez Samorząd, nie przez instytucje, które są poza ich zasięgiem, tylko przez osoby z nimi związane. My możemy im bardzo serdecznie współczuć, jako osobom niepełnosprawnym i dlatego jeszcze w ubiegłym roku deklarowaliśmy się, że my zatrudnimy tego tłumacza języka migowego. Ja jeszcze w międzyczasie wysłałam moich pracowników socjalnych na szkolenie języka migowego. Także, żeby jak najszerzej móc pomóc osobom.
Red: To chyba jest tak, że Rzeszów, jako jedyne miasto, tego rodzaju pomoc zaoferowało osobom niedosłyszącym. Zdaje się, w innych gminach takich pomysłów nie ma. Nie ma też środków może?
Luczjana Rozborska: Ci głuchoniemi, którzy mieszkają w innych gminach, powinni zwrócić się do swoich samorządów, żeby w jakiś sposób te samorządy również zorganizowały pomoc dla tych osób.